Kategorie
Bez kategorii

Bardzo stary sen

Suli stał pośrodku cudownej jaskini, rozpościerała się w niej stróżka czystej wody wiodąca w głąb. Niebywały blask i jasność w niej panowały, to zewsząd na brzegach klejnotów, kryształów i złota łany zgromadzone, jakby rosły i kwitły tam. Ogień nie wiadomo skąd w nich się tlił.
Nagle wielki strach, przerażający ryk, smok z końca jamy, z ciemności wyłonił się. I wtedy zdał sobie sprawę, w jego dłoni tkwił klejnot, jabłko, formuła złota. I za to zostanie ukarany, uciekać musi z stąd.
Przez wiele drzwi, percepcji, przez wiele klas, nauki, wciąż do góry. Wiele lat … Po drabinie Jakubowej lecz nie do nieba, przez studni szaft z jaskini wspina się.
Sulivan leżał na wznak na małej łące po środku bukowego boru, wycieńczony, obleczon w ognia znak, oparzony. Rozumiał swój błąd lecz było już za późno, żyć musiał …

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij