
Masyw Ślęży
Zawsze ciągnie tu każdego podróżnika, tych gór szukających, tych sensu szukających, tych duszy spokoju, miłości i zrozumienia. Wiedźmy i Wiedźmini, Chrześcijanie i Buddyści, Słowianie i Germanie. Aniołów i czartów szukający tam przybywają. Jakże i mnie mogło tam zabraknąć w drodze do Niezwyciężnego.

Słupice 
Archanioł
Bez trudu go znalazłem, przypadek ? Nie, to pierwszy kościół, który sprawdziłem na mapie, a skierowała mnie tam słupicka góra i kamieniołom opodal, w którym poszukiwałem cennego kamienia – Serpentynu. O sepentynicie napiszę w zakładce Artefakty , to ciekawy kamień półszlachetny. Tu jedynie chce wspomnieć jego nazwę z łaciny „wąż” oznaczającą. Moje życie i obserwacje wskazują na jakąś dziwną nierozerwalność tych dwuch: anielskich i wężowych energii i temu jest poświęcona moja podróż, miłości i zrozumieniu.

Serpentynit
I co dalej, czego się dowiedziałem czy kogoś poznałem ? Legendy …
Góra Ślęża – czyli o walce diabłów z aniołami i zasypanym wejściu do piekła. W miejscu, gdzie dziś wznosi się góra Ślężą, dawno, bardzo dawno temu znajdowało się wejście do piekła. Pewnego dnia diabły powyłaziły na powierzchnię ziemi i stanęły na Raduni, aby z góry pooglądać świat. Zobaczyły na sąsiedniej górce, zwanej Gozdnicą, anielskie zastępy. Zaraz diabelska złość wstąpiła w siły czartowskie. Nie wiadomo kiedy, rozpętała się pomiędzy aniołami i diabłami zacięta bijatyka. To jedni, to drudzy porywali kamienie i głazy i ciskali nimi w stronę wroga. Bitwa trwała bardzo długo. Słońce już zachodziło, robiło się coraz ciemniej, a kamienie wciąż latały z jednej strony na drugą, lecz rzadko kiedy dosięgały przeciwników. Kiedy w końcu przerwano walkę, okazało się, że pomiędzy diabelskimi i anielskimi zastępami wyrosła wielka góra, usypana z rzucanych kamieni i zamknęła wejście do piekła. Dopiero teraz Lucyfer wpadł w piekielną złość! Tak mocno kopnął w zbocze Raduni swoim czarcim kopytem, że ziemia usunęła się, tworząc Przełęcz Tąpadła. Na koniec czart rozpętał straszliwą burzę i aby otworzyć drogę do piekła rzucał piorunami w Ślężę, ale nic nie wskórał. Gdy dziś nad Ślężą szaleją burze, ludzie mówią, że to diabły próbują dostać się z powrotem do piekła .
Odwieczna walka dobra ze złem, dusza i ciało, kobieta i mężczyzna, jin i jang. Dualizm, w którym jesteśmy nieszcześliwie zagubieni, a ja zmęczony jestem tą moją własną małą wojną, czy musimy brać udział w tej naszej wielkiej wojnie ? Chce tylko miłości i zrozumienia …
A tu bitwa wciąż trwa, kościół ostrzega przed symbolami, mieczem Niezwyciężonego grożąc diabłom. A symboli nie brak, słoneczne znaki, które jedni drugich niszczą i zamazują. Jak X symbolem Słońca, jak Słowiańska Svastyka, jak ΧΡΙΣΤΟΣ Chi Rio, jak labarum Konstantyna Wielkiego przygwaźdzające węża, tak rodzą się i giną moje pytania.

Niech kruki przyniosą wieści.





2 replies on “Przystanek Ślęża”
Dobre i ciekawe!!!
PolubieniePolubienie
[…] Ciekawe legendy wiążą się z tym miejscem, jakże przypominające mi te ze wzgórz Ślęży https://niezwyciezony.travel.blog/2019/04/20/przystanek-sleza/ czy Chełm […]
PolubieniePolubienie