
Tu wracam na szlak i kontynuuje swoją podróż, odnajduje piękne wzniesienie tuż na obrzeżu Dartmoor, właściwie goeologicznie jest ono odseparowane od ogromnej granitowej masy skalnej Dartmoor. W wyniku erozji otaczające ją miękkie osady wietrzejąc odsłoniły samotne wzgórze, zwieńczone dziś kościółkiem pod wezwaniem Michael de la Rupe (Archanioł Michał Skała).
Sama nazwa Brentor wywodzi się od Anglosaskiego ‚brene’ oznaczącego płonąć (wzgórza często były wykorzystywane jako punkty orientacyjne z płonącymi nań ogniskami), bądź Celtyckiego ‚bryn’ – wzgórze lub kopiec.
Jedna z legend opisuje historie zacnego kupca, który w dziękczynieniu za uratowanie życia ze strasznej burzy złożył ślubowanie wzniesienia kościoła w tym znaczącym orientacyjnie terenie. I tak rozpoczęto budowę, na wieść której Diabeł zezłościł się i ją ciskać co noc głazy aby zniszczyć ludzki wysiłek. Parafianie zwrócili się z pomocą do Archanioła Michała chowającego się na pobliskim Cox Tor (nie omieszkam zaglądnąć i tam następnym razem), który to rzucił ogromny głaz wprost trafiając Diabła pomiędzy rogi. Diabeł zaprzestał nękać budowniczych i tak oto mamy świątynie w miejscu mocy.
Ciekawe legendy wiążą się z tym miejscem, jakże przypominające mi te ze wzgórz Ślęży https://niezwyciezony.travel.blog/2019/04/20/przystanek-sleza/ czy Chełm https://niezwyciezony.travel.blog/2019/04/25/przystanek-chelm-gora/

Pierwsze wrażenie 
Tor 
dzwoneczki 
i trzmiel 



Niezwyciężony 
Powietrzny statek
Doznania duchowe, mistyczne, wgląd … brak. Spokój, relaks, marzenia o lataniu … tak, bardzo przyjemne. Wymiar przestrzeni wypełniony żywiołem powietrza niesie wieść, czy jestem głuchy, nie słucham, uczę się języka ? Wciąż wątpię … wciąż spoglądam na odległe wzgórza, zwracam się w kierunku duchowej podróży kardynalnym, 60 – 240 stopni, szukam pióra z twojego skrzydła, oddaję Ci swój czas i czekam na znak, śledze lot ptaków, szybowców.







Szukam
Tam z kąd pochodzą Minionki 🙂
tak to nie żart, może warto by się przyjrzeć tej historii raz jeszcze, głębiej, czy coś umkneło, ukryty przekaz od małych żółtych ludzików zamieszkujących rozległy płaskowyż. Czy to kopalniani robotnicy, poszukiwacze minerałów, czy noeolityczni budowniczy kamiennych kręgów. Na moim szlaku pojawia się Hurlers Stone Circles tóż przy miejscowości Minions. Okolica obfituje w ruiny, wyrobiska i szyby prężnie niegdyś działających tu kopalni, wydobywano tu miedź, a następnie cynę.

The Prince of Wales siłownia 
Ale nie to było moim celem wizyty, a może jednak również … tym razem wymiar przestrzeni wypełniony żywiołem ziemi, kamieni, głazów, kopalni, jaką jakość niesie ? Siła, podstawa, bogactwo, majestat, nie wzruszoność na upływ czasu, wciąż opieram się … przemijaniu. Lecz zegary czasu ułożone w krąg pogubiły wsakzówki, nie umiem mierzyć już czasu, nie widzę mądrości minionych mieszkańców Minions. Ratują mnie jedynie rozległe widoki ze Stowes Hill … co tu schowano, za horyzontem ? – wszystko odkyto, pod ziemią ? – wszystko wydobyto, w kamiennych kręgach ? – czas tylko wie.

Hurlers 
Stone 
Stone 
Circles 
Kamienie 
Horyzont 
Stowes Hill 
Schowało się ? szukam 
Nagroda jak ktoś zgadnie
Na mojej liście widnieje dalej Lostwithiel, miasteczko z bliżej mi nie znanego powodu znajdujące się na mapie szlaku, próbowałem odnaleźć kształt – kamienny dolmen zamieszczony na mojej mapce. Kształty jakie odkryłem jedynie to: Rostormel Castle czy Great Bridge of Lostwithiel, rzeka Fowey, stare budynki, alejki. Zmęczone ciało w duszy cisza, zaciszne miasteczko.
Choć jedna teraz przyszła mi myśl co kryła kaplica Św. Marii w ruinach zamku … i inne wątki z całej podróży się wiążą. Na ścieżkę po ognisty, świetlny miecz, po tropie Archanioła, Niezwyciężonego się wybrałem. Męską, solarną energię odnaleźć (ciekawe, mój Mistrz nauczał nas zawsze, iż kobieca energia jest solarna, przeciwnie do naszej kultury), a owa ścieżka ukazuje mi co krok inne oblicze, Matczyne, Kobiece. Nie powinienem być zdziwiony, jakże ta droga splecionych energii jest unią, Maryja, Matka, Ziemia, Sheela na Gig żywo tańczy z energią Archanioła Michała. Nie rozumiem tego jeszcze, czy to tylko iluzja czy coś prawdziwego się dzieje. Inna rzecz, że doświadczam tych energii raczej poza szlakiem, z boku na odskoku, tym razem wodospad St. Nectans Waterfall. Tę opowieść na koniec chciałbym polecić, inspirującą bardzo ukazała mi się, opisującą wielką moc i zjednoczenie w jej podróży na spiralnych ścieżkach … http://www.spiralpathpilgrimages.com/the-spiral-path-blog/mary-and-michael-sacred-union-of-the-feminine-and-masculine#comments

Kaplica 

Św. Marii









