
rzucił się w bok jak kamień
wpadł w krzaki
zboczem barwnym
jesieni listowiem
srebrzyście oślepiony
jeziora brzegiem
spłonoł jak świeca
wstał
mroczne wibracje tła
świetliki światła
duchy listowia
ducha drzewa
skoczył w bok
czy świadom już
ogień smurzył
służył
jakby bukiet róż
jednej ukłucia szukam
bezboleśnie
wszędzie ogień a ja ziemia
zanużony w wodzie jestem
lecz tygiel mi znany
z arktycznego morza
przez wysokie nieba
ślą mi wieści
lecz już DROGA


JUTRO ZMARTWYCH WSTANĄ
ZORZE
LEGIONY UMARŁYCH ARMII
JUTRO WSTANĘ Z ŁOŻA
MILIONY ZBUDZONYCH SNÓW
ZNÓW !
BRAK MI SŁÓW
TERAZ SŁOWA NIE STARCZĄ
TEGO TONU NIE ZNIOSĄ NUTY
MOŻESZ STANĄĆ ZA TARCZĄ
ZE SPIŻU KORPUS KUTY
DZIŚ JUŻ JENO CZYNU CZAS
TARCZE PÓJDĄ W TRZASK
KOGO(ra) DOTKINIE SAM PAN RAZ
SPADNĄ OGNIA SPIŻE-BLASK
PATRZ NAGIE NAGICH DUSZE
SERCA KRUCHE, TWE IMIĘ!
WZYWAJĄ, PRZED SIĘ RUSZE
TAK TAK sulivan SIĘ ZWIEM

